wstęp
więcej

Przodownik pracy

 
Ważnymi postaciami w socrealizmie byli przodownicy pracy. Przodownicy pracy to byli pracownicy (np. górnicy, hutnicy, murarze, stoczniowcy), którzy przekraczali tzw \"normę\", czyli wyznaczone i ustalone przez partię określone zadania do wykonania (na dzień, tydzień, miesiąc, kwartał i pół roku naprzód).

Ważnym elementem było socjalistyczne współzawodnictwo pracy (np. w ramach brygady czy w ramach jednego zakładu pracy) - która brygada szybciej ułoży więcej cegieł, która brygada urobi więcej
węgla itp.

Przodownicy pracy jako element socjalistycznej propagandy zaczęli się pojawiać w latach 30-tych XX wieku w Związku Radzieckim. Komunistyczna propaganda wykorzystywała postacie przodowników pracy do manipulowania ludźmi i tworzenia kłamliwego obrazu rzeczywistości. Jako przeciwieństwo przodowników pracy przedstawiano bumelantów, którzy według komunistycznej propagandy byli wrogami ludu i imperialistycznymi, kapitalistycznymi agentami.

 

  • Aleksiej Stachanow (1906-1977)


Prototypem i wzorcem dla wszystkich późniejszych przodowników pracy stał się Aleksiej Stachanow. Pracował jako górnik dołowy z kopalni "Cientralnaja-Irmino" w Kadijewce (Zagłębie Donieckie). Kluczowa dla propagandy socjalistycznej okazała się noc z 30 na 31 sierpnia 1935 roku. Właśnie wtedy Stachanow wykonał 1475 procent normy i wydobył 102 tysiące metrów sześciennych węgla. Oczywiście, w ustanawianiu tego rekordu pomagali mu inni górnicy.

 

  • Wincenty Pstrowski (1904-1948)


Jeden z najbardziej znanych polskich przodowników pracy. Pracował jako górnik w kopalni "Jadwiga" w Zabrzu. W 1947 roku zaapelował do górników, aby wzięli udział w socjalistycznym współzawodnictwie pracy. W liście otwartym  do górników, który opublikowano w prasie w lipcu 1947 roku, napisał, że:

" (...) W kwietniu wykonałem normę 293 procent, wyrąbując 85 metrów chodnika. w maju dałem 270 procent, wyrąbując 78 metrów chodnika".
Kiedy umarł, to miedzy innymi wielu ulicom w Polsce zmieniono nazwę na "ulica Wincentego Pstrowskiego", a także nazwano tak statek przewożący rudę węgla. Dziwne, niejasne okoliczności śmierci Pstrowskiego spowodowały, że na ten temat krążyły wówczas humorystyczne, kpiące wierszyki np.:

"Chcesz iść na Sąd Boski, pracuj jak Wicek Pstrowski".

 

  • Piotr Ożański (1925-1988)


Był murarzem i budowniczym Nowej Huty. Zanim trafił na budowę Nowej Huty, służył jako żołnierz w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego i walczył z bandami UPA w Bieszczadach. W 1950 trafił do Nowej Huty i należał do 51 Ochotniczej Brygady ZMP. Dla uczczenia 33 rocznicy rewolucji październikowej razem z grupą swoich kompanów z brygady postanowił pobić rekord ułożenia 50 tysięcy cegieł. Ale przypadkowo wśród tych cegieł znalazła się jedna cegła, która była gorąco od ciepła, gdyż znajdowała się blisko ogniska, na którym podgrzewano lepik do izolacji. I Piotr Ożański w ostatniej chwili zdołał cofnąć dłoń. Rozpętała się afera, gdyż komuniści podejrzewali, że to sabotaż. Zespól Ożańskiego ułożył wówczas przez 8 godzin ponad 66 tysięcy cegieł. Później losy Ożańskiego potoczyły się fatalnie. I nie pomogło mu nawet to, że na Kongresie Obrońców Pokoju ściskał się z towarzyszem Bierutem. Rozpił się, a na dodatek stale interesowali się nim agenci UB.

Prawdopodobnie Piotr Ożański pozostałby do dzisiaj mało znaną postacią w historii PRL-u, gdyby nie film Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru". Na losach Ożańskiego oparty został scenariusz filmu, który napisał Aleksander Ścibor-Rylski, a Jerzy Radziwiłowicz fenomenalnie zagrał postać Mateusza Birkuta.

 

 
 
AA
 
 
Kontakt