wstęp
więcej

Uwaga! Treść tej strony zawiera niedozwoliony elementy dla osób poniżej 18 wieku życia.

Czy masz 18 lat?

Tak          Nie

1950. Początek wspaniałej sportowej przygody

 
Hutnik. 60 lat i co dalej?

Hutnik, klub sportowy z Nowej Huty, położony na zasypanych cysterskich stawach, dla wielu druga po Opactwie świątynia - świątynia sportu,  a dzisiaj futbolu. Upadłego, zadłużonego, popsutego przez parszywych działaczy - jednak ma szansę na drugie życie. I wszystko w 60. lecie istnienia. Pojawił się sponsor, bezpretensjonalny, bogaty, nie mający urojeń związanych z władzą nad wszystkim w klubie. Sprowadzili go młodzi działacze uformowani z kibiców związani z Nowym Hutnikiem 2010, sponsor współpracuje blisko ze szkółką piłkarską Hutnika, której  symbolem jest wielu zdolnych wychowanków i trenerów - Koconia, Będkowskiego i innych. Sponsor ma jeden warunek. Chce otrzymać tereny klubu łącznie z halą sportową i dawnym lodowiskiem, chce w nie inwestować nie miejskie a swoje pieniądze, chce uruchomić szkołę piłkarską na miarę tych najlepszych na świecie. Czy mu się uda?

 

Dla każdego trzeźwo myślącego urzędnika taki sponsor to postać wręcz bajkowa. Rozwiązuje problemy zasłużonego klubu, stawia go na nogi i utrzymuje obiekty tworząc na nich coś jakże cennego. Ale w Krakowie tak do końca nie jest. Gry i gierki jakie toczą się wokół terenów Hutnika są niezrozumiałe, nieczytelne i z lekka śmierdzące. W ostatnich dniach wszystkie pozytywne hutnicze siły skoncentrowały lobbing i działania. Po urlopie prezydenta miasta uda się na spotkanie delegacja tych, którzy chcą Hutnika silnego, sprawnie i czytelnie zarządzanego. Czy zmienią oni u prezydenta podobno zaklepane już decyzje, które oddają obiekty 60. letniego już klubu w ręce stowarzyszenia księdza Augustyńskiego? Przecież takiej klarownej sytuacji i przyszłości Hutnik nie miał od czasu upadku Huty im. Lenina...

 
 
 
 
AA
 
 
Kontakt